23/01/2016

Konkurs "Organizacja przepisów"


Konkurs "Organizacja przepisów"

Nie wiem jak Wy, ale ja mam mnóstwo przepisów, spisanych na karteluszkach, a to wydrukowanych na papierze, w wersji elektronicznej, stertę czasopism i książek kucharskich, segregator z przepisami i kilka zeszytów. Z racji tego, że ciężko było mi zapanować nad porządkiem w moich przepisach w 2009 roku zdecydowałam, że założę kulinarny blog. I powiem Wam, że była to jedna z moich lepszych decyzji. O ile potrafię zapanować nad przepisami na blogu to niestety w żaden sposób nie wiem jak ogarnąć organizację olbrzymiego zbioru przepisów.

Konkurs "Organizacja przepisów"


Konkurs

W związku z czym, razem ze sklepem atakto.pl postanowiłam zorganizować dla Was konkurs. Zadanie konkursowe polega na umieszczeniu komentarza pod konkursową notką i podzielenie się swoim sposobem na porządek z przepisami. Napiszcie gdzie i jak trzymacie swoje kulinarne zapiski, jak to ogarniacie. Bardzo ciekawa jestem Waszych odpowiedzi. Po zakończeniu konkursu wybierzemy 3 osoby, do których powędruje śliczny przepiśnik ufundowany przez atakto.pl. Konkurs trwa od dzisiaj do 28.01.2016 r. do godziny 23:59. Wysyłka nagród tylko na terenie Polski.




Konkurs "Organizacja przepisów"

Nagrody w konkursie

Nagrodą w konkursie są trzy oryginalne, śliczne przepiśniki do zapisu ulubionych przepisów. Każdy z nich posiada osiem przekładek tematycznych (kategorie takie jak przystawki, zupy, sałatki, desery, dania główne i przetwory), w tym dwie przekładki na luźne kartki z przepisami. Do zapisu jest aż 336 stron! W środku znajduje się praktyczny przelicznik miar i wag, niezastąpiony pomocnik kuchenny. Kartki zostały połączone dużą, metalową spiralą. Całość jest zapinana przy pomocy gumki, dzięki czemu do przepiśnika możemy włożyć luźne kartki i mamy pewność, że nie wypadną. Ponadto przepiśniki charakteryzują się pięknym, unikatowym designem, do wyboru aż dziesięć wzorów.


Konkurs "Organizacja przepisów"

Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie i życzę powodzenia :)


http://www.atakto.pl/?utm_source=uwielbiamgotowac.com&utm_medium=Blog&utm_campaign=Konkurs"Organizacja przepisów"

30 komentarzy:

  1. Przede wszystkim zaglądam na Pani stronę, to dzięki Pani wreszcie moje naleśniki się udają. Po drugie zapisuję przepisy w telefonie i na swoim profilu stylowi.pl, gdzie stworzyłam specjalną kolekcję "Pyszności". Po trzecie kopalnią wiedzy jest mój partner, który gotuje rewelacyjnie i ma naprawdę niezwykły talent kulinarny. Czasami ciężko ogarnąć te przepisy, szczególnie gdy nie mam dostępu do internetu ;-) albo kiedy mój partner nie może mi podpowiedzieć pewnych kwestii. Jestem wtedy w czarnej dziurze :-D. Pozdrawiam!
    Karolina Agnieszka K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zawsze podziwiałam moją mamę, która wszystkie przepisy, która dostała czy znalazła, zapisywała do zeszytu. Do tej pory ma kilka zeszytów, z których korzysta (po stopniu zabrudzenia niektórych stron widać, że wiele przeszły). Ja natomiast swoje przepisy często drukuję - te mega fajne (jeśli znajdę je na blogu na przykład) i wkładam do segregatora. Pozostałe lądują w odpowiednich folderach zakładek :) Natomiast ciekawe przepisy z książek kucharskich zaznaczam sobie kolorowymi przylepianymi zakładeczkami :) To tyle jeśli chodzi o przepisy, które znajdę. Natomiast jeśli już coś ugotowałam/upiekłam, to próbuję to szybko zamieścić na blogu, bo jednak tam łatwo mi coś znaleźć no i łatwo powiedzieć komuś, kto chce przepis, że na blogu na pewno się on pojawi, lub już się tam znajduje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bardzo ubolewam nad tym, iż nie trafiłam jeszcze na przepiśnik, który by spełnił moje oczekiwania. Dlatego, póki co każdą "kategorię" (taką jak chociażby ciasta, ciasteczka, muffiny, torty, zupy itd.) trzymam osobno w segregatorach. Każdą kartkę z przepisem trzymam w koszulce, dzięki której nie pobrudzę kartki podczas pieczenia, czy gotowania. Mam kilka segregatorów, a w każdym coś innego, wszystko ma swoje miejsce :) Nie będę ukrywać, że takie prześliczne przepiśniki chętnie bym przygarnęła! Nowy rok, nowe przepisy, nowe pomysły a miejsca na nie już brakuje... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ponieważ przeglądam przepisy w każdej wolnej chwili (na wykładzie, w autobusie, w kolejce w markecie, w oczekiwaniu na zagotowanie się wody...) to linki do przepisów zapisuje na swojej grupie facebookowej (w której jestem ja i moja fikcyjna postać). Kolejnym etapem jest przejrzenie szaleńczych wyborów i przeniesienie do pliku tekstowego opatrzonego nazwą posiłku/rodzaju dania - mam tego mnóstwo, ciągle nie wiem gdzie co jest, więc szukam od nowa i od nowa - nie przejmując się tym zbytnio, bo cóż może być przyjemniejszego od przeglądania przepisów (na blogach, strona internetowych, pdf-ach z minionej epoki)?!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam w kuchni szufladę, w której leży mój zeszyt z przepisami, w którym jest mnóstwo karteczek z przepisami :). Dodatkowo jest tam kilka koszulek, w których znajdują się przepisy drukowane bądź wyrwane z jakiejś kulinarnej gazetki. No i internet, już wypróbowałam wiele przepisów z Pani bloga, mam wśród nich kilka ulubionych i regularnie tu zaglądam. Generalnie mam bałagan w przepisach i taki wypasiony Przepiśnik bardzo by mi się przydał. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepisy które sprawdziłam, te które najbardziej lubię i te których używam najczęściej przepisuje lub drukuje i upycham między strony starej książki "Nastolatki gotują" Sabiny Witkowskiej, jest w niej dużo przepisów typowej polskiej kuchni i zabawne instrukcje przygotowywania imprez czy podstawowych czynności w kuchni. Pozostałe które dopiero chce wypróbować zapisuje w zakładce internetowej żeby nie zapomnieć o przepisach na które kiedyś wpadłam i wzbudziły zainteresowanie :) pozdrawiam Beata K. studentka z Lublina.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja swoje przepisy, już od lat, zapisuję w zwykłych zeszytach w kratkę. Mimo tego, że również prowadzę bloga, wolę mieć wszystko na papierze... a nóż jutro zlikwidują internet i wszystko zniknie :P

    Takich zeszytów mam już chyba z sześć. Każdy z okładką o tematyce kulinarnej. W innych nie piszę :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w przepisach też mam spory bałagan :) W kuchni mamy jedną szufladę, w której trzymamy przepisy w różnej postaci. Jest tam bardzo stary zeszyt, "po przejściach", już ma dobrych kilkadziesiąt lat, w którym przepisy zapisywała moja Babcia. Są też różne kartki, mniejsze, większe, wszystkie luzem - z przepisami zapisywanymi ręcznie przez moją Mamę. No i na koniec masa wydruków w internetu - to już moja sprawka! A jak trzeba znaleźć ten jeden konkretny przepis, to dopiero jest zabawa. Zazwyczaj bywa tak, że jest na samym spodzie, trzeba wszystko przekopać, żeby do niego dotrzeć :) Dlatego gdyby została tą szczęściarą i wygrała przepiśnik, to uporządkowałabym te latające karteczki, wszystko ładnie przepisała i miała w jednym miejscu - pięknym przepiśniku.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń




  9. Pomysły na nowe dania przychodzą często znienacka - nieraz już siedząc w pracy zapisywałam na karteczkach, co mam w lodówce i próbowałam dobierać do tego składniki.
    To, co się sprawdziło, czy też "gotowce" z różnego rodzaju stron/poradników, zapisuję w pamiętniku. Teoretycznie brzmi świetnie, prawda? W praktyce takich "pamiętników" mam w domu już chyba ponad dziesięć. Zeszyty z okresu ostatnich pięciu lat, w których jest dosłownie WSZYSTKO- od różnorakich złotych myśli, przez zapisy podróży - dat, numerów biletów, poprzyklejanych biletów bagażowych, rozpisek wydatków... Nawet, jeśli przejrzę je wszystkie, nigdy nie ma pewnosci, że dany przepis nie pozostał na luźnej kartce, wciśniętej gdzieś między strony - mógł się zapodziac, wylecieć, nieopatrznie zostać wyrzuconym. Do tego dochodzi jeszcze przepisowy zeszyt mojej mamy, który nie dosć, że trochę się zestarzał, to doskonale pokazuje, po kim odziedziczyłam charakter pisma i umiejętność utrzymania porządku w zapiskach.

    Praktyka, gdyby ją wypunktować, wygląda mniej więcej w ten sposób:
    1. Wpadam na pomysł obiadu/deseru/dowolnego posiłku
    2. Próbuję sobie przypomnieć składniki i proporcje
    3. Plątam się po mieszkaniu, poszukując zeszytów, które za każdym razem leżą w innym miejscu.
    4. Panicznie przetrzepuję zeszyty w poszukiwaniu przepisu
    5. Z reguły heroicznie próbuję odszyfrować, co wybazgroliłam na kolanie i popoprawiałam "na przestrzeni dziejów"
    Czasami tutaj sprawa się kończy, a ja dumnym krokiem udaję się do kuchni, jednak zdarza się, że...
    6. Klnąc pod nosem rzucam się na telefon/laptopa i dzwonię do mamy/babci i/lub odpalam internety (najczęściej lądując na tym blogu de facto)
    7. Znajduję to, co chciałam i dumnym krokiem udaję się do kuchni LUB - zdarza się - nie znajduję i rzucam się w panicznym nieładzie szykować "artystyczną wariację" o której wiem, że nigdy jej nie powtórzę.
    Ostatnia wersja jest tą najbardziej ekstremalną i zdarza się, że panikuję przy tym na tyle, że choć ogólnie danie mogłoby być dobre, okaże się, że przesoliłam makaron czy rozgotowałam ryż, skupiając się na kwestiach "trudniejszych" spierdzieliłam podstawę. Na szczęście ma to miejsce bardzo rzadko - i bardzo dobrze, bo każda poważna porażka na długo zapada w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkie ciekawe przepisy zapisuję albo w zeszycie albo na komputerze w odpowiednim folderze. Razem z siostrą i mamą mamy kilka segregatorów z przepisami, nie są pogrupowane ale zawsze znajdujemy ten przepis, który nam chodzi po głowie :) ale taki śliczny przepiśnik bym przygarnęła żeby odpowiednio pogrupować i powpisywać przepisy, na które nie mam miejsca w zeszycie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja swoje przepisy zapisuję w zeszycie te które najbardziej mi się udają lub są w rodzie od lat. Mam też mnóstwo czasopism z przepisami dla których stworzyłam segregatory i według numerów i dat powpinałam je do nich. Kolejna część przepisów trzymam w plikach na komputerze pod różnymi nazwami, które później mi trudno znaleść. A taki przepiśnik na pewno pomógłby mi w zapanowaniu porządku w przepisach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm... zapisywanie przepisów... powoli już tego nie ogarniam :) Mam mnóstwo karteczek, linków w komputerze, gazetek, które odkładam na bok. Mam też od wielu, wielu lat jeden notatnik w formie ślicznej książki w twardej okładce. Na każdej stronie w tle jest obrazek i jakaś porada, a sama książka jest bardzo kolorowa. Notuję w niej najbardziej podstawowe przepisy - najczęściej są to przepisy mojej mamy - na sernik, ciasto drożdżowe, kruche i półkruche. Uwielbiam pisać piórem i mam ładny charakter pisma, dlatego też wszystkie moje zapiski są bardzo czytelne i miłe dla oka. Lubię czasem kartkować tę książeczkę i po prostu oglądać przepisy, które tam umieściłam. A podczas pisania tego komentarza wpadł mi do głowy jeszcze jeden pomysł. Moja mama wiele lat temu podarowała mi ogromną, grubą księgę z... pustymi stronami. To Kronika. Do tej pory leżała pusta i zastanawiałam się, do czego mogłaby mi służyć... Coś mi się widzi, że posłuży za ogromną książkę kucharską... wiecie... na wypadek, gdyby internet się popsuł ;) Książeczek do notowania przepisów nigdy za wiele ;) Moim notatnikiem jest też mój blog kulinarny - zapraszam do oglądania moich zapisków :)

    Pozdrawiam, Karolina z kuchni pełnej seksu

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja swoje przepisy trzymam w starej walizce po pradziadkach. Mam w Niej kilka kartonów, który każdy odpowiada za rodzaj dania. Mam w nim też stare zeszyty z przepisami moich Babć i mojej Mamy. Jest ich tam strasznie dużo, ale każdy został przetestowany przeze mnie. Taki przepiśnik, jaki jest do wygrania w Pani konkursie przydałby mi się do spisania przepisów na dania, które są podawane na rodzinnym stole już od pokoleń i taki przepiśnik mogłabym przekazać kolejnym pokoleniom, by znali tradycje rodzinne. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z wiekiem staję się minimalistką! Nie zbieram starych czasopism z przepisami/ nie mam folderów z przepisami na komputerze/ nie eksperymentuje zbytnio w kuchni.
    Uwielbiam za to zbierać stare książki kulinarne (na targu staroci, których nikt już nie chce!!!). Takie książki to prawdziwa kopalnia wiedzy i przepisów.
    Mam kilka brulionów o dużym formacie gdzie zapisuje, moje kulinarne doświadczenia i spostrzeżenia dotyczące danego przepisu, sposobu gotowania potrawy!
    Mam jeden przepiśnik (kuchnie świata)- żeby zapisywać w przyszłości moje przepisy, które przywiozę z podróży.
    Jednak nie mam takiego, w którym zapisywałabym, moje sprawdzone przepisy (gotowane przeze mnie w mojej kuchni)! testowane, próbowane.

    Po co zapisywać przepisy w takim przepiśniku?, które wypróbowałam, znam i zadomowiły się w mojej kuchni!
    Dla potomnych, bo jestem sentymentalna, bo chciałabym, taki zeszyt przekazać swoim dzieciom, a później wnukom. Własnoręcznie zapisany, z moimi przepisami, które tworzyły moją kuchnię. Bo dom to prawdziwa kuchnia, domowe posiłki i rodzina zasiadająca do wspólnego stołu.
    ....chciałabym, aby następne pokolenie otwierając taki zeszyt i odtwarzając jakiś przepis.....wspominało jak gotowało z babcią czy mamą. Bo przez gotowanie wyrażamy siebie, tworzymy tradycje.
    Wspólny stół, tradycje, ciepły dom, domowa kuchnia to dla mnie wartości nadrzędne w życiu.
    Pozdrawiam Magdalena


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uporządkowanie przepisów to nie lada wyzwanie. Tu zeszyt z babcinymi przepisami, tutaj pojedyncze karteczki z moimi zapiskami i skserowane lub przepisane od koleżanek przepisy, gdzie indziej wycinki z gazet, część przepisów z Internetu wydrukowana, a część w zakładkach przeglądarki. Nie mówię już o stosie książek kucharskich. Ale z tymi jest najmniejszy problem, bo wszystkie są ładnie ułożone na półeczce, więc szukając po tytule łatwo odnaleźć inspirujący przepis. Ale jak poradzić
      sobie z resztą?
      Ja podzieliłam te pozaksiążkowe przepisy na kategorie. Później powpinałam je w segregatory w kolejności alfabetycznej.
      I tak przepisy na słodkości leżą w szafce obok piekarnika, przepisy na mięsa i dania główne na półeczce nad kuchenką,
      pomysły na przystawki w segregatorze w spiżarni. Oczywiście jest oddzielna półeczka na świeżo przybyłe do mnie przepisy.
      Gdy widzę, że na półeczce uzbierała się ładna kolekcja karteczek zbieram w sobie siły i odnajduję czas, żeby powpinać
      je do już istniejących kolekcji przepisów.
      Wtedy szukanie jest o wiele łatwiejsze, a przeglądając moje zapiski często trafiam na świetne przepisy, o których już zapomniałam i wracam do nich z radością.
      Pozdrawiam

      Beata Pietrus
      beacia1978@wp.pl

      Usuń
  15. Nie będę oryginalna...
    Ja swoje przepisy mam w zeszycie, zeszyt już mocno sfatygowany i poplamiony ;) Przepisy mam zapisane także na kartach, które są wetknięte do zeszytu. Zeszyt trzymam zawsze w jednej i tej samej szufladzie żebym potem nie latała i go nie szukała.
    Czasami zapisuję coś sobie w komputerze ale zaraz staram się wpisać do zeszytu bo jednak zeszyt to zeszyt.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. A gdzie ja nie mam przepisów....są wszędzie, dosłownie wszędzie. Nie żeby porozwalane na kupie leżały o nie...każdy przepis ma swoje miejsce w segregatorze , odręcznie pisane w odpowiednich zeszytach, książki wiadomo na półce. Gazety, gazetki kulinarne w organizerach na dokumenty...te małe w koszyku, żeby łatwiej było wertować :) Są jeszcze oczekujące przepisy na segregację, które spokojnie czekają w plastikowym pojemniku... :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystkie przepisy kulinarne zapisuję na kartkach papieru lub wycinam z czasopism. Kiedyś przypadkowo w sklepie z tekstyliami domowi kupiłam dosłownie za grosze materiałowy organizer, dzięki któremu w mojej kuchni panuje ład i harmonia. Myślę, że można go uszyć samemu w domowym zaciszu. Mój organizer wygląda w ten sposób, że na ściereczce kuchennej doszyte są kieszonki, ozdobione koronkowymi falbankami. w tych właśnie kieszonkach chowam swoje przepisy. W jednej kieszonce mieszczą się przepisy na ciasta, w drugiej na zupy, w trzeciej na mięsa, w czwartej na tarty i zapiekanki, w kolejnej na sałatki i surówki, a w jeszcze kolejnej na koktajle owocowe i warzywne. Do organizera doszyty jest sznurek, dzięki czemu można go powiesić w dowolnym miejscu w kuchni. Organizer stanowi też ozdobę kuchni :).

    OdpowiedzUsuń
  18. ja posiadam osobny zeszyt na łakocie (ciasta, ciasteczka), i osobny na sałatki z jednej strony zeszytu i różne dania z drugiej)
    a z resztą przepisów to jest tak , że zazwyczaj dania się powtarzają -czyi stare , sprawdzone przepisy zapisane w głowie :) i dania które się nie powtarzają - czyli próbowanie smaków(mąż mówi że u nas nigdy nie ma tego samego dania dwa razy) :)
    w przepiśniku pewnie zapisywałabym twoje przepisy na pamiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj,U mnie co prawda jest specjalna polka gdzie trzymam wszelkie ksiazki kucharskie a takze gazetki z przepisami,, ale poza tym to jest jeszcze w moim posiadaniu mnostwo tak zwanych"chwilowych"karteluszkow z przepisami."chwilowych"czyli grubo kilku letnich ktore nalezalo zapisac do specjalnego zeszytu dawno temu ale.....No wlasnie to tak jak w przyslowiu ze tymczasowe trwa latami,najdluzej i wogule.Dobre u mnie jest chociaz to ze wszystkie przepisy mam w trzech zeszytach polaczonych tez prowizorycznie tasma co by ich nie zgubic.Trzech bo buszujac po necie co chwila po prostu musze cos tam dopisac, kolejny przepis dodac i nie ma bata potrzebny mi jest jak powietrze.Z przepisaniem na czysto to juz problem.Wiec tych zeszytow az trzy.Jak u kolezanki powyzek powtykane w te zeszyty jest mnostwo luznych kartek,wycinkow z gazet i kalendarzy z przepisami oczywiscie.Zalozylam co prawda juz zeszyty osobno na ciasta i osobno na inne potrawy ale po paru wpisach sie skonczylo.Czekam na natchnienie co by ten rozgardiasz ogarnac.Doczytac sie bazgrolow czasem nie moge ale na ogol zle nie jest i mimo tego wszystkiego wiem gdzie co jest chwala Bogu:0)Pozdrawiam i z przyjemnoscia sie zapisuje na te slicznosci.
    ania_reg@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Moje przepisy kataloguję w specjalnych folderach na dysku. A wypróbowane przepisy na obady i sałatki wpisuję do brulionu. Niestety nie mam gdzie wpisywać wypróbowanych przepisów na ciasta, więc taki przepiśnik sprawiłby mi wielką radość :)

    Kamila Larska
    kamaa025@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Och.. ostatnimi czasy postanowiłam zapanować nad posiadanymi przepisami z racji tego, że wszystko posiadam w rozgardiaszu. Jednak gdyby nie to, że w tym roku planuję ślub i zmianę miejsca zamieszkania, pewnie bym się do tego nie zabrała ;) Już nawet zakupiłam duże zeszyty, co bym miała jakiś podział na obiady, desery, przetwory i inne :) zanim jednak przepis tam zapiszę, to wszystko przygotowuję i robię sobie notatki, które trafiają później do zeszytu obok przepisu :) Próbowałam już wielu sposobów.. ale może teraz trafię na tą najlepszą metodę :D

    Pozdrawiam,
    Magdalena Dziedzic

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja właśnie uświadomiłam sobie, że mam dość nietypowo posegregowane przepisy. Nie tak jak większość wg kategorii dań, lecz można by rzec chronologicznie, zgodnie z różnymi okresami mojego życia. Mam przepisy Mamy (z jej pismem na pożółkłych pobrudzonych kartkach), z czasopism z lat 90-tych, które Mama skrzętnie zbierała i z tych nowszych, które ja sama sobie kupowałam. Mam zeszyt z daniami pewnej restauracji, w której kiedyś pracowałam. Mam przepisy z moich czasów studenckich zapisywane gdzieś na odwrotach niepotrzebnych kserówek, mam również osobny zeszyt, który założyłam jako mężatka. Do tego doszła oddzielna teczka z przepisami niemieckimi po naszej przeprowadzce do Niemiec. I pewnie jeszcze nie jeden zeszyt przede mną, bo życie jest wielką tajemnicą:) Szukanie jakiegoś konkretnego przepisu to dla mnie zawsze taka mała podróż w czasie i powrót do różnych wspomnień, tak jakbym przeglądała album ze zdjęciami... Przepiśnik zapoczątkowałby kolejny etap mojej kulinarnej historii:)
    Zapomniałabym jeszcze o dziale lodówkowym, czyli nowościach, które wiszą wydrukowane na lodówce i czekają na wypróbowanie:)
    Pozdrawiam serdecznie:)
    pyszka88gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja wszystkie swoje sprawdzone przepisy zapisane mam w zeszycie . Wolę mieć wszystko na papierze . Oczywiście zeszyt ma porobione zakładki dzięki czemu wiem gdzie mam ciasta , dania mięsne , zupy itd.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. A u mnie z przepisami jak z ciuchami :) dwa razy do roku (wszak porządki świąteczne :)) zasiadam i przeglądam te latające karteczki z wydrukowanymi czy nabazganymi przepisami. I zasada jest prosta: jeśli gotowałam coś więcej niż raz-przepisuję pięknie w kajecik. Jeśli przepis druknęłam po to by przygotować danie raz i o nim zapomnieć to bez żalu pozbywam się karteczki :) i tym sposobem mam tylko przepisy na dania, które lubimy i przygotowujemy :)
    pozdrawiam
    Natalia G

    OdpowiedzUsuń
  25. przepisy do wypróbowania spoczywają w materiałowym "kartonie" pod łóżkiem, spisane na karkach, w gazetkach z przepisami, czy wydrukowane. Natomiast wypróbowane przepisy mam przepisane na kartki, wsadzone w koszulki i są w segregatorze(który też jest pod łóżkiem), bowiem do segregatora mogę zawsze coś między włożyć, nie tak jak w zeszycie, a dzięki kolorowym kartkom mam każdy dział osobno :) jeanette

    OdpowiedzUsuń
  26. Witaj. Odkąd trafiłam na Twojego bloga o gotowaniu myślałam o tym, że przydałby mi się taki przepiśnik po to aby pomieścić wszystkie Twoje smaczne przepisy i mieć je pod ręką. Nie mam stałego zeszytu ani karteczek z przepisami po prostu gdy zamierzam coś ugotować, upiec lub usmażyć sięgam po laptopa wyszukuję Twojego bloga i bezpośrednio odnajduję potrawę, która mnie interesuje. I jeśli udało by mi się wygrać nagrodę konkursową to byłabym przeszczęśliwa mogąc zapisać w nim moje ulubione potrawy z Twojego bloga, którego wszystkim polecam. Twój blog stał się moim "zeszytem" z przepisami :) pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  27. Oczywiście jak każda kobieta "uwielbiam" bałagan :-) przepisy zapisuje z reguły na małych karteczkach, czasem nawet na chusteczkach czy też serwetkach, ale gdy wracam do domu przepisuje je sobie na komputer mam kilka folderów z plikami- osobno zupy, dania objazdowe, desery, przekąski...
    Choć przyznam, że jest tego zdecydowanie za wiele :-( myślę nad stworzeniem zeszytu ze sprawdzonymi przepisami- z daniami, które lubię i często robię :-) dlatego chętnie przygarnęła bym taki organizer :-)

    Pozdrawiam gorąco :-*

    OdpowiedzUsuń
  28. Kiedyś trzymałam przepisy tylko na komputerze, ale gdy potrzebowałam znaleźć jakiś przepis to niestety jego odnalezienie zajmowało całe wieki. Dlatego zdecydowałam, że będę na bieżąco drukować wyprobowane przepisy i wkładać do magicznego pudła;) Swoje przepisy trzymam w pudełku po butach oklejonym ozdobnym papierem w groszki. Wszystkie karty ułożone są poziomo i poprzekładane kolorowymi zakładkami wg kategorii. Jestem ogromnie dumna z mojego zbioru, jednak brakuje mi przepiśnika na ręczne wpisywanie receptur, po latach taki przepiśnik byłby piękną pamiątką dla potomności, nie dość że ręcznie pisany to jeszcze piękny ;) pozdrawiam, Zuza

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja również większość przepisów zapisuje na karteczkach, a później aby tego nie przepisywać, to obcinam karteczki nożyczkami z wzorkiem lub opalam karteczkę z przepisem do okoła aby ładnie wyglądała i wklejam do zeszytu z przepisami, dzięki temu, każdy przepis wygląda oryginalnie :) czasem nawet coś tam obok długopisem narysuję, pozdrawiam Paula

    OdpowiedzUsuń

*cieszę się, że Cię tu widzę :)
*komentarze są moderowane ze względu na spam
*obraźliwe komentarze będą usuwane