Jesień to doskonała pora na przetestowanie sezonowych przepisów. Na straganach i w sklepach pojawia się dynia w dziesiątkach odmian, w lasach – kurki i inne grzyby, a temperatura za oknem coraz wyraźniej podpowiada, że pora na ciepłe, sycące dania z charakterem. To pora roku, w której gotowanie jest nie tylko potrzebą, lecz prawdziwą przyjemnością. Poniżej trzy propozycje na jesienny obiad: jedna na ekspresowy tydzień, jedna na wymagający weekend i jedna gdzieś pośrodku – wszystkie łączy to, że wykorzystują najlepsze, co jesień ma do zaoferowania.
Kremowa zupa dyniowa – rozgrzewający start
Aksamitna, intensywnie pomarańczowa, pachnąca imbirem i gałką muszkatołową zupa dyniowa to nasz pierwszy pomysł na jesienny obiad z sezonowych produktów. Tajemnica tej zupy tkwi w etapie, który większość kucharzy pomija: pieczeniu warzyw przed blendowaniem. Dynia hokkaido razem z marchewką, ziemniakami i korzeniem pietruszki trafia najpierw na blachę do piekarnika nagrzanego do 200°C, gdzie przez trzydzieści minut nabiera skoncentrowanego smaku i lekko karmelizuje się na brzegach. Efekt tego zabiegu jest natychmiast wyczuwalny w gotowej zupie – warzywa pieczone mają głębię, której gotowane w wodzie po prostu nie osiągną. Po upieczeniu wszystko ląduje w garnku z bulionem drobiowym, gotuje się przez chwilę, a następnie zostaje zblendowane na gładki krem. Śmietana dodana na końcu nadaje zupie kremowego wykończenia, imbir i słodka papryka – rozgrzewającego charakteru.
Dynię hokkaido można bez problemu zastąpić odmianą piżmową czy muszkatołową, za każdym razem uzyskując nieco inny smak. Podana z kleksem śmietany i garścią podprażonych pestek dyni jest daniem, przy którym trudno poprzestać na jednej porcji. Wiadomość dla zabieganych: smakuje jeszcze lepiej odgrzewana następnego dnia.
Polędwiczki w sosie kurkowym – obiad w pół godziny
Kiedy w sklepie pojawiają się świeże kurki, warto się pospieszyć – sezon na nie jest krótki, a smak i aromat absolutnie nie do zastąpienia. Złociste, delikatnie pieprzowe, z charakterystyczną sprężystą teksturą: kurki pojawiają się w kuchni raz do roku i za każdym razem zachwycają na nowo.
Polędwiczki w sosie kurkowym to jedno z tych dań, które sprawia wrażenie pracochłonnego, a w rzeczywistości zrobisz je w trzydzieści minut. Polędwiczka wieprzowa to mięso delikatne i szlachetne, które wymaga krótkiej i precyzyjnej obróbki cieplnej. Pokrojona w grube plastry i obsmażana partiami po dwie minuty z każdej strony, zamyka w sobie soki i nabiera pięknej, złocistej skórki. Klucz to nie przesmażyć – mięso trzymane na patelni zbyt długo bezpowrotnie traci całą swoją soczystość.
Sos kurkowy powstaje na tej samej patelni: oczyszczone kurki – koniecznie przetarte wilgotną ściereczką, bo grzyby nie lubią wody – smażone z posiekaną cebulą, zalewane bulionem, który przez kilka minut redukuje się do esencjonalnej bazy. Śmietana kremówka 36% wiąże całość w aksamitny, gęsty sos o wyrazistym leśnym aromacie. Mięso wraca na patelnię, by przez chwilę wchłaniać smak sosu. Danie podaje się z natką pietruszki i – do wyboru – kaszą, ziemniakami lub świeżym pieczywem. Propozycja jak z karty dań dobrej restauracji, a zrobiona w domowej kuchni bez żadnego wysiłku.
Cannelloni z ricottą i dynią – kiedy masz trochę więcej czasu
Cannelloni nadziewane kremowym farszem z pieczonej dyni i ricotty, zapieczone pod serowym sosem beszamelowym z mozzarellą i parmezanem to propozycja na te chwile, gdy gotowanie jest celem samym w sobie, a nie tylko środkiem do zaspokojenia głodu.
Przygotowanie zaczyna się w piekarniku: dynia hokkaido pokrojona w kostkę – tę odmianę można zostawić ze skórką, co oszczędza czas – trafia na blachę razem z kawałkami cebuli i czosnku, skropiona oliwą, doprawiona solą i pieprzem. Po dwudziestu pięciu minutach w 200°C jest miękka i lekko zarumieniona, gotowa do blendowania. Zblendowana masa łączy się z ricottą, parmezanem i gałką muszkatołową – tak powstaje farsz o kremowej, nieco grudkowej konsystencji i głęboko dyniowym smaku.
Farsz trafia do rękawa cukierniczego, a potem do suchych rurek cannelloni – nie ma potrzeby ich wcześniej gotować, o ile nie są wyjątkowo grube. Nadziane rurki układa się w naczyniu żaroodpornym wysmarowanym oliwą i pokrytym cienką warstwą beszamelu. Sos beszamelowy to klasyczny wariant: masło, mąka, mleko, parmezan, szczypta gałki muszkatołowej – gotowany do gęstości i wylany na całość dania. Na wierzchu ląduje porwana mozzarella i reszta tartego parmezanu. Danie piecze się dwuetapowo: dwadzieścia minut pod folią w 190°C, a następnie kolejne piętnaście minut odkryte, aż ser się apetycznie zarumieni. Po wyjęciu z piekarnika cannelloni czeka dziesięć minut przed podaniem – to ważne, bo farsz potrzebuje czasu, by się ustabilizować. Na sam koniec na wierzch trafiają listki świeżej szałwii podsmażone na maśle, które wnoszą do dania intensywny, ziołowy aromat będący pięknym uzupełnieniem słodkiej dyni.
Danie jest wegetariańskie i sprawdza się równie dobrze jako codzienny obiad, jak i danie na niedzielną kolację z gośćmi. Wersja z dynią piżmową nada nieco słodszy charakter, z hokkaido – bardziej orzechowy. Obie są doskonałe.
Jesień smakuje lepiej…
Dynia i kurki to składniki o ograniczonej dostępności sezonowej – i właśnie dlatego smakują tak wyjątkowo, gdy w końcu trafiają na talerz. Warto wpisać je w jesienne menu, zanim znikną ze sklepowych półek na kolejny rok.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
*cieszę się, że Cię tu widzę :)
*komentarze są moderowane ze względu na spam
*obraźliwe komentarze będą usuwane