niedziela, 26 lutego 2012

Zupa rakowa (krabowa) z kukurydzianym kremem

  

W poprzednim poście mogliście zobaczyć co się działo na ostatnich warsztatach kulinarnych Knorra, w których mogłam uczestniczyć :) Zgodnie z obietnicą przedstawiam Wam przepis na danie, które przypadło mi w udziale. Trafiłam na wykwintną zupę rakową z kukurydzianym kremem. Jednak z braku owych raków, gotowałam z krabów i krewetek. Przyznaję, że nie umiem się obchodzić z owocami morza, do tej pory miałam do czynienia jedynie z mrożonymi krewetkami, które zostały poddane wcześniejszej obróbce - obraniu i wypatroszeniu. Na szczęście pomocnik p. Piotra Murawskiego wyręczył mnie w tej "brudnej robocie" i choć nie obierałam krewetek to podglądałam i dopytywałam o szczegóły tego procederu. Lubię stawiać sobie coraz wyżej poprzeczkę, toteż bez najmniejszego stresu podjęłam się wykonania owej potrawy, mimo że nie miałam bladego pojęcia jak się za to zabrać. Z krabami tez miałam śmieszną sytuację, gdyż wrzuciłam je na zbytnio rozgrzany tłuszcz, przez co nad garnkiem (żeby tylko!) pojawiły się duże kłęby pary.

Zupa rakowa (krabowa) z kukurydzianym kremem

Tak wyglądało moje stanowisko na początku. W miseczkach czekają kraby i krewetki na obróbkę.

Zupa rakowa (krabowa) z kukurydzianym kremem

Kolejna śmieszna anegdotka to taka, że postać kraba w kształcie ludzkiej dłoni zamiast  przerażać - śmieszyła. Uznałyśmy z koleżankami, że zupa z taką krabową łapką byłaby świetnym pomysłem do halloweenowego menu :)


Kolejna fotografia przedstawia Madzię i mnie trzymającą w ręku cudowne urządzenie - dozownik do płynów! Jak zwał tak zwał, faktem jest, że to bardzo praktyczny sprzęt. Jako osoba, która ciągle coś pichci, na okrągło pstryka potrawom fotki i wstawia je potem na bloga, dbam o estetykę podania potrawy. Nalewając zupę na talerz prawie zawsze pochlapię brzegi naczynia co jest związane z koniecznością użycia ręcznika papierowego. Ten sprytny lejek ułatwia życie i znacząco skraca czas przygotowywania posiłków. Wyszło na to, że reklamuję ten produkt, wcale nie, ale musiałam się trochę nad nim pozachwycać:)
 
Zupa rakowa (krabowa) z kukurydzianym kremem

Zupa smakowała nawet tym, którzy za owocami morza nie przepadają. Na pewno powtórzę ją na wyjątkową okazję. Jedynie z czego jestem niezbyt zadowolona to dekoracja - taka mi wyszła jakaś, ale najważniejsze że smak rekompensował wizualne doznania :)

Zupa rakowa (krabowa) z kukurydzianym kremem

Zupa rakowa (krabowa) z kukurydzianym kremem
 
Przepis z warsztatów Knorr

Zupa krabowa z kukurydzianym kremem

Składniki:
  • 1 kilogram raków (można zastąpić krabami)
  • 2 szt. kopru włoskiego
  • 2 cebule
  • 2 łyżki majeranku
  • 2 łyżki tymianku
  • 100 ml koncentratu pomidorowego
  • 100 ml oleju
  • 20 ziaren pieprzu 
  • seler
  • 2 pietruszki
  • 2 marchewki 
  • 2 główki czosnku 
  • 400 g kukurydzy z puszki
  • 2 litry ciemnego wywaru z raków (krabów)
  • 500 ml śmietany do gotowania
  • 2 kostki bulionu na włoszczyźnie
  • 200 g mięsa z szyjek rakowych (u mnie krewetki)
  • 3 listki laurowe
  • pęczek koperku
  • 5 ziaren ziela angielskiego
  • 100 ml sherry wytrawnego lub wytrawnego wina


W dużym ganku na rozgrzanym oleju podsmaż wszystkie warzywa – smaż je tak długo, aż będą brązowe. Warzywa przełóż na bok. W tym samym ganku usmaż raki (kraby) – muszą się dobrze zarumienić - dodaj przecier pomidorowy i podsmażone wcześniej warzywa. Wszystko razem smaż jeszcze ok. 10 minut po czym zalej rakowym wywarem. Gotuj około 30 minut. Wywar przecedź. 
Krem kukurydziany: W drugim garnku na pozostałym oleju podsmaż cebulę, a następnie dodaj kukurydzę z puszki. Całość zalej śmietaną i zmiksuj blenderem. 
Następnie wymieszaj krem kukurydziano-śmietanowy z wywarem z raków (krabów). Wszystko razem gotuj około 15 minut, po czym zmiksuj na jednolitą konsystencję. Przecedź przez drobne sito. Zupę dopraw kostkami bulionu na włoszczyźnie i wytrawnym sherry (lub wytrawnym winem). Mięso z raków  (lub obrane i wypatroszone krewetki) rozłóż w odpowiednie naczynia, zalej gorącą zupą. Na koniec udekoruj śmietaną.

Smacznego! :)

5 komentarzy:

  1. zupa wygląda zachęcająco, może gdybym nie znała składu.. jakoś się nie mogę przekonać do owoców morza, żadnych i w żadnej postaci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, ja też tak kiedyś miałam, ale powoli, małymi kroczkami się to zmienia:)

      Usuń
  2. widok początkowy - fuj (mówię o tym szkielecie dłoni hihihi, oglądam za dużo filmów z umarlakami ;) ), no ale widok końcowy super, kolor i gęstość idealna, śmietanka super się trzyma, zjadłabym z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe ja też oglądam, a jeszcze więcej czytam książek z umarlakami w roli głównej;) ale końcowy efekt naprawdę zadowala:)

      Usuń
    2. hehe, i całe szczęście, bo gdyby taki "paluch" wyszedł z zupy/kremu to.... strach pomyśleć co by było :D

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony wpis :)